Ile warte jest dziewictwo? 20-latka wystawiła siebie na aukcji w internecie

Ile warte jest dziewictwo? 20-latka wystawiła siebie na aukcji w internecie
Ile warte jest dziewictwo? 20-latka wystawiła siebie na aukcji w internecie

foto: YouTube.com

Ariana z Rosji postanowiła zbić kokosy na utracie swojego dziewictwa. 20-latka postanowiła sprzedać na portalu internetowym swoje dziewictwo temu, kto zaoferuje najwięcej pieniędzy. Kobieta przyznaje, że zdaje sobie sprawę z tego, że są dostępne inne metody dające zarobek, jednak ta jest zdecydowanie najszybsza i najprostsza. Cena wywoławcza to 130 500 funtów, czyli blisko 650 000 złotych.

"

Wielu studentów ma problemy podczas studiów. Muszą znaleźć pracę, by móc opłacić swoją edukację. Chciałabym przeprowadzić się do innego kraju, żeby studiować medycynę, a uniwersytet jest bardzo drogi. Opłaty za wynajem mieszkania również będą wysokie. "

Rosjanka dodała, że mieszkanie w obcym kraju będzie bardzo trudne, dlatego już wcześniej zamierza zatroszczyć się o kwestie finansowe tak, żeby potem móc skupić się jedynie na studiach. Zaznaczyła też, że jej dobra koleżanka Lolita również zdecydowała się na zrobienie tego samego. Rodzice obu dziewczyn ponoć nic nie wiedzą o dość kontrowersyjnym pomyśle córek. Ariana podkreśla jednak, że jeśli odkryją jej zamiary to nie będzie miała problemu z wytłumaczeniem im powodu swojej decyzji. 

"

Dlaczego miałabym czekać dłużej? Dlaczego miałabym oddać dziewictwo komuś, kto potem złamie moje serce? "

zastanawia się 20-latka.

A Wy co sądzicie o takim sposobie zdobycia pieniędzy?

Szukasz książek dla 8-latka? Według Google odpowiednia będzie "Mała księga wielkich penisów"...

Szukasz książek dla 8-latka? Według Google odpowiednia będzie "Mała księga wielkich penisów"...
Szukasz książek dla 8-latka? Według Google odpowiednia będzie "Mała księga wielkich penisów"...

foto: Reddit.com/Flickr.com

Użytkownicy portalu Reddit byli naprawdę zszokowani, kiedy okazało się, że po wpisaniu frazy "ilustrowane książki dla 8-latków" w angielskojęzycznej wersji wyszukiwarki Google, poza książkami o samochodach i bajkami, w sugerowanych produktach wyświetliła się... "Mała księga wielkich penisów".

"The Little Book of Big Penis" to dzieło zawierające ponad 400 kolorowych i czarno-białych zdjęć obdarzonych wyjątkowo dużym przyrodzeniem aktorów i modeli, znanych od lat 40. XX wieku, aż po lata 90. Jednak to nie wszystkie propozycje Google. W sugerowanych dziełach pojawiła się też książka "Wszyscy się masturbują" autorstwa Crustuaba YoungMillera. Według opisu to historia 10-letniego Billy'ego, który zmaga się z problemami związanymi z dorastaniem, jednak wielu rodziców uznało ją za mocno kontrowersyjną.

Wielu internautów twierdzi, że taki wynik wyszukiwania jest spowodowany poprzednimi wyszukiwaniami danego użytkownika. Jednak aby zweryfikować prawdziwość tej informacji internauci postanowili wpisać tę samą frazę w wyszukiwarce ustawionej w trybie incognito. Efekt? Dokładnie taki sam.

Google2

foto: Reddit.com

Google3

foto: Reddit.com

Wygląda na to, że Google powinien porządnie zweryfikować swoje wyszukiwania. Drodzy Rodzice - uprzedzamy! Sprawdzajcie, co kupujecie. "Mała księga wielkich penisów" w żadnym wypadku nie jest lekturą dla 8-letnich dzieci.

Na konkurs "Ja i mój pies" nadesłał zdjęcie, które stało się prawdziwym hitem wśród tysięcy fotografii

Na konkurs "Ja i mój pies" nadesłał zdjęcie, które stało się prawdziwym hitem wśród tysięcy fotografii
Na konkurs "Ja i mój pies" nadesłał zdjęcie, które stało się prawdziwym hitem

foto: Facebook.com/Albert Piechaczek/Pexels.com

Prawdziwą furorę na Facebooku robi konkurs fotograficzny "Ja i mój pies". Organizator akcji przewidział wybranie 3 zwycięzców, a nagrodami są profesjonalna sesja zdjęciowa oraz bon o wartości 100 zł. Jest więc o co powalczyć. Uczestnicy nadsyłają fotografie ze swoimi pupilami, zarówno tymi mniejszymi, jak i większymi każdej możliwej rasy. Niektóre z nich naprawdę wywołują wielki zachwyt wśród komentujących.

Ale prawdziwym hitem stało się zdjęcie zamieszczone przez Alberta Piechaczka, który postanowił pokazać... funkcjonariusza policji stojącego za jego plecami. Mimo wielu negatywnych komentarzy zdjęcie internauty zostało polubione kilkadziesiąt tysięcy razy.

Ja i mój pies

foto: Facebook.com/Ja i mój pies

Trzeba jednak przyznać, mimo rozbawienia internautów, że dowcip był mało stosowny. Rzecz jasna zgłoszenie nie zostanie wzięte pod uwagę mimo tak wielkiej ilości polubień. Mamy też nadzieję, że policjanci, którzy widzieli fotografię mają do siebie duży dystans...