Posłanka Nowoczesnej nie głosowała za projektem aborcyjnym, bo w tym czasie... wrzucała post o prawach kobiet

Posłanka Nowoczesnej nie głosowała za projektem aborcyjnym, bo w tym czasie... wrzucała post o prawach kobiet
East News / Facebook

East News / Facebook

Gdy wydawało się, że polski Sejm osiągnął już szczyt absurdu opozycja poczuła się w obowiązku, żeby pokazać, że poziom nonsensu na Wiejskiej można podnosić w nieskończoność.

Jeżeli należycie do tej malejącej garstki osób, którym zdarza się śledzić co tam się wyprawia w pewnym budynku przy ulicy Wiejskiej w Warszawie, pewnie wiecie, że głosowano niedawno nad dwoma projektami w sprawie aborcji.

Scenariusz był ten sam co zawsze. Jeden projekt, "prawacki" z grubsza zakładał, że aborcji w ogóle nie powinno być, drugi, "lewacki", że powinna być dostępna na życzenie do 12 tygodnia.

W normalnych warunkach mogłaby to być dobra okazja dla opozycji, żeby podlizać się liberalnemu elektoratowi. Zamiast tego, posłowie Platformy Obywatelskiej i Nowoczesnej, postanowili akurat w tym momencie obrad wziąć sobie wolne i... strategicznie opuścili salę. Nawet na tym tle dość ciekawie wyróżnia się posłanka .Nowoczesnej, Kornelia Wróblewska.

Pani posłanka razem z kolegami opuściła salę i w sprawie praw kobiet NIE głosowała, ale za to z korytarza postowała na Fejsie... tekst o prawach kobiet.

Miejscem na osi czasu posłanki został zaszczycony Tadeusz Boy-Żeleński i jego "Piekło kobiet".

  • Głosić wzniosłe teorie o „prawie płodu do życia”, znów grozić matce więzieniem w imię praw tego płodu, ale równocześnie nie troszczyć się o to, aby nosicielka tego płodu miała co do ust włożyć… I rzecz szczególna, ten sam płód, nad którym trzęsą się ustawodawcy, póki jest w łonie matki, w godzinę po urodzeniu traci wszelkie prawa do opieki prawnej, może zginąć pod mostem z zimna, gdy matka — którą jej „święte” macierzyństwo czyni nieraz wyrzutkiem społeczeństwa — nie ma dachu nad głową.

No cóż, przynajmniej w kwestii wzniosłych teorii, pani posłanka jest konsekwentna.

PS. Nawet Kaczyński głosował za dalszymi pracami nad projektem "lewaków".

Czy IKEA oszalała? Sklep daje klientkom zniżkę, jeśli te nasikają na reklamę [WIDEO]

Czy IKEA oszalała? Sklep daje klientkom zniżkę, jeśli te nasikają na reklamę [WIDEO]
Czy IKEA oszalała? Sklep daje klientkom zniżkę, jeśli te nasikają na reklamę [WIDEO]

To nie żart. W prasie pojawiły się reklamy sklepów IKEA, na które należy oddać mocz...

Czemu sklep wpadł na taki pomysł? Wbrew pozorom nie chodzi o nic obrzydliwego. Wręcz przeciwnie. To jeden z najlepszych pomysłów na pozytywny marketing i pokazywanie codzienności w wzruszający sposób.

Dlatego w magazynie "Amelia" pojawiła się specjalna reklama zawierająca pole, na które należy nałożyć mocz. Po co? To TEST CIĄŻOWY. Dla osób, które otrzymają wynik pozytywny, szwedzka sieć ma specjalne "becikowe" - 455 koron na zakupy dla dziecka. Kwota pojawia się na czerwono jako wynik testu informujący o ciąży.

To nie pierwsza taka emocjonalna akcja IKEI. Przed Bożym Narodzeniem Szwedzka sieciówka do polskiej kampanii ponownie zaprosiła Bartosza Fisza Waglewskiego, który swoim charakterystycznym, niskim głosem opowiada o tym, co w rzeczywistości znaczą często niepozorne gesty i słowa, którymi wymieniamy się z bliskimi.

Krótki przekaz jest podsumowywany hasłem „W święta zamień się w słuch i zrób więcej miejsca na miłość” oraz sloganem głównym „Niech żyje dom!”. Jeszcze więcej emocji wzbudza kanadyjska wersja reklamy świątecznej, w której IKEA pokazuje historię samotnej matki wychowującej synka.

Znaleźliśmy PRAWDZIWĄ pracę marzeń. Dostaniesz 3000 zł tygodniowo i mieszkanie. Nie uwierzysz za co

Znaleźliśmy PRAWDZIWĄ pracę marzeń. Dostaniesz 3000 zł tygodniowo i mieszkanie. Nie uwierzysz za co
Aurora Service - Europe

Aurora Service - Europe

Zapomnijcie o wszystkich pracach marzeń, którymi was mamiono. To jest PRAWDZIWY HIT! Płacą krocie a wymagają samych przyjemności!

W pracy marzeń otrzymasz 750 euro, czyli 3115 złotych. Nie miesięcznie tylko tygodniowo. Dodatkowo, firma zapewni ci mieszkanie, a klienci będą podrzucać napiwki. Za dobre wyniki dostaniesz jeszcze bonusy. To nie podpucha! Takie ogłoszenie przedstawiła znana firma turystyczna Aurora Service Europe. A teraz najlepsze. Wiecie za co ta fortuna?

Nie przegap!

Za poszukiwanie zorzy polarnej. Serio! Firma na co dzień zajmuje się prognozami dotyczącymi tego zjawiska, więc nie będzie to szukanie na ślepo. Razem z tobą na łowy wybiorą się także turyści, których będziesz przewodnikiem.

Oczywiście jest to praca tylko dla tych, którzy mogą bez problemu pożegnać się z miejskim życiem. Obowiązki służbowe wykonuje się na kompletnym odludziu: w fińskich miejscowościach Ivalo, Utsjoki i Karigasniemi, kilkaset kilometrów za kołem podbiegunowym.

"Nie potrzebujesz doświadczenia. Nauczymy cię wszystkiego. Najważniejsza w pracy w Laponii jest sumienność. Jeśli jesteś osobą, która potrzebuje ciągłego motywowania ze strony przełożonych – to nie jest praca dla ciebie. Dołącz do nas, jeśli jesteś zdyscyplinowany i dajesz z siebie 100 proc. Mamy luźne podejście do pracowników, dlatego, jeśli będzie wszystko dobrze, to nie będziesz musiał słuchać poleceń od kierownika. Sam będziesz sobie szefem" – czytamy w ofercie.